Firmy oferujące wynajem powierzchni komercyjnych z powodzeniem działają na polskim rynku od dziesięcioleci. W podobne możliwości, tyle że w mieszkaniówce, uwierzyły ostatnio dwa duże fundusze inwestycyjne: Catella Real Estate AG i Bouwfonds Investment Management. Czy w ich ślady pójdą następni? Zdaniem Maximiliana Mendla z REAS, drzwi właśnie zostały otwarte.
Lipiec przyniósł dwie bezprecedensowe na polskim rynku nieruchomości mieszkaniowych transakcje z udziałem zagranicznych inwestorów instytucjonalnych. Pierwsza z nich, to zakup o niespotykanej dotąd skali w segmencie lokali luksusowych w Warszawie: Catella Real Estate AG została właścicielem siedemdziesięciu dwóch apartamentów w budynku Złota 44. Zaledwie kilka dni później miało miejsce drugie przełomowe wydarzenie: zawarcie przez Bouwfonds Investment Management transakcji kupna całego deweloperskiego projektu mieszkaniowego ze 193 lokalami. W obu przypadkach firma REAS była zaangażowana w transakcje, świadcząc usługi w zakresie analizy warunków rynkowych dla Catelli oraz w charakterze doradcy transakcyjnego z ramienia Bouwfonds.
- Polska znalazła się w obszarze zainteresowań funduszu już jakiś czas temu. Ze względu jednak na specyfikę inwestycji typu forward funding, przygotowania do pierwszej tego typu transakcji charakteryzowały się wysokim stopniem złożoności i były bardzo czasochłonne. Nie bez znaczenia był w tym kontekście również fakt, że w przypadku obu stron umowy transakcja ta otwierała nowy obszar działalności – skomentował Maximilian Mendel, Partner w REAS, odpowiedzialny za współpracę z Bouwfonds IM.
Jakie znaczenie dla polskiego rynku mają te transakcje? W ostatnich latach pierwotny rynek nieruchomości mieszkaniowych w naszym kraju dojrzał i osiąga świetne wyniki. Deweloperzy biją kolejne rekordy sprzedaży. Jak dotąd jednak brakowało na nim sektora transakcji instytucjonalnych, jak ma to miejsce na innych dojrzałych rynkach nieruchomości.
- W ciągu ostatnich 3-5 lat firma REAS odbyła wiele spotkań i warsztatów strategicznych z potencjalnymi inwestorami z Niemiec, Austrii, Holandii, Danii, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, zainteresowanymi wejściem na rynek. Wielu z nich poszukiwało możliwości zakupu aktywów z czynnym przepływem pieniężnym. Niestety z powodu wysokiego stopnia prywatyzacji zasobów mieszkaniowych w Polsce, trudno jest znaleźć gotowe inwestycje w rękach jednego właściciela, które w całości składałyby się z mieszkań na wynajem, o odpowiednim standardzie, poziomie czynszu i w dobrej lokalizacji – uzasadnia Maximilian Mendel.
Pierwszy krok w kierunku rozwoju tego sektora wykonał Fundusz Mieszkań na Wynajem zarządzany przez BGK Nieruchomości (podmiot należący do banku państwowego), który kilka lat temu rozpoczął budowę własnego portfela mieszkań. Natomiast dwie wspomniane transakcje z udziałem dużych podmiotów reprezentujących prywatnych inwestorów instytucjonalnych potwierdziły dobitnie ogromny potencjał tkwiący w tym rynku i otworzyły drzwi dla kolejnych graczy.
- Dzisiejszą sytuację można porównać do wzrostu inwestycji w nieruchomości komercyjne jaki miał miejsce w Polsce w latach dziewięćdziesiątych. Pionierskie inwestycje mamy już za sobą. Teraz decyzja o wejściu na polski rynek będzie łatwiejsza dla kolejnych dużych firm – dodaje ekspert REAS. - Dotychczas inwestorzy instytucjonalni inwestujący w mieszkania na wynajem nie byli skłonni ponosić ryzyka projektu deweloperskiego – nawet na zasadzie terminowego zobowiązania zakupu. Natomiast sytuacja ta zmienia się we wszystkich krajach Europy. Przede wszystkim dlatego, że brakuje gotowych budynków, w które można byłoby inwestować, a opcja nowego projektu mieszkaniowego ma dla funduszy wiele zalet.
W porównaniu do starszych budynków koszty utrzymania nieruchomości są niższe, a inwestor ma wpływ na jakość i wydajność energetyczną projektu. Jest też w stanie wpłynąć na ostateczny charakter projektu.